|
04.08.2008 | Daewoo Lanos 1.4 gaz.
|
Cieszący się dużym zainteresowaniem, produkowany od 1997 roku przedstawiciel kompaktów w Daewoo zaczął notować
spadek sprzedaży. Postanowiono więc wprowadzić na rynek tanią i oszczędną wersję 1.4 zaopatrzoną fabrycznie
w instalację gazową. Niską cenę auta udało się uzyskać poprzez niemalże całkowite pozbycie się wyposażenia.
Krok to bardzo ryzykowny, wszak auto wypuszczono na rynek w wersji standardowej, posiadającej w wyposażeniu
jedynie immobiliser.
Ta ubogość modelu widoczna jest również na zewnątrz. Osadzone na
małych kołach (175/70 R 13} nadwozie szpecą czarne plastikowe zderzaki. We wnętrzu brakuje airbagów, na
próżno szukać obrotomierza czy nawet regulacji położenia kierownicy. Wokół szare plastiki nie najlepszej
jakości, a na fotelach przeciętny materiał. Jednym słowem: oszczędność do minimum. Można narzekać, ale jak
chce się tani samochód, to nie ma co marudzić.
Rozmieszczenie przycisków, przełączników, a także wskaźników należy uznać za poprawne.
Wnętrze oferuje przeciętną przestrzeń w klasie kompaktów, podobnie
zresztą bagażnik o pojemności 250 I. Butla z gazem umiejscowiona jest we wnęce po kole zapasowym, dzięki czemu
mamy do dyspozycji płaską podłogę bagażnika i bez żadnych problemów możemy skorzystać z równej przestrzeni po
rozłożeniu tylnych siedzeń. Jest jednak pewien mankament - koło zapasowe. Fabryka zaopatruje je w pokrowiec,
wrzuca do bagażnika i co dalej? Pozostają trzy wyjścia: jeździć z zapasem przemieszczającym się po bagażniku przy
ostrym hamowaniu, pozostawić je w garażu i liczyć na łut szczęścia, że "kapeć" nigdy nas nie dopadnie, lub też
zabezpieczyć się dobrym preparatem, który w razie drobnego uszkodzenia opony doraźnie ją uszczelni i pomoże
dojechać do warsztatu. Poza tym jest jeszcze jeden problem. By skontrolować poziom gazu w butli, musimy
każdorazowo wyjąć bagaże, łącznie z kołem zapasowym. Przy pakowaniu bagaży osoby o wzroście powyżej 175 cm
muszą uważać, by nie nabić sobie guza o nisko unoszącą się pokrywę bagażnika.
W panelu centralnym deski rozdzielczej znajdziemy mały przełącznik z trzema diodami. W momencie uruchamiania
zimnego silnika urządzenie automatycznie (niezależnie od wybranej uprzednio pozycji) przestawia się zawsze
na zasilanie benzynowe. Bezpośrednio po rozruchu możemy wybrać system zasilania. Jeżeli chcemy jechać na
gazie, możemy od razu wybrać je, przełączając przycisk. Przy zimnym silniku po krótkiej chwili (około 30
sekund latem, zimą nieco dłużej) nastąpi zmiana zasilania z benzynowego na gazowe. Wybór rodzaju paliwa
odbywał się płynnie, bez żadnych szarpnięć. Nie zanotowaliśmy także trudności z porannym uruchamianiem
silnika.
Częstym zarzutem stawianym autom zasilanym LPG jest zapach gazu pojawiający się wewnątrz kabiny. W tym aucie
gaz wyczuwalny był jedynie przy długim postoju w korkach. 75-konny silnik 1.4 nie zapewnia wyśmienitych
osiągów, jednak pozwala na bezpieczne podróżowanie. Pracuje równo, bez żadnych potknięć i jest stosunkowo
cichy. Przy jeździe na gazie dynamika auta tylko nieznacznie odbiegała od jazdy na benzynie. Zaskoczyła
nas praca skrzyni, w której lekko i precyzyjnie następował wybór przełożeń.
Podczas jazd testowych jednostka zużyła średnio 8,2 1/100 km
benzyny, zaś podczas jazdy z gazem (pół na pół miasto-trasa) auto spaliło około 10 litrów na 100 km.
Do braku wspomagania układu kierowniczego można się
przyzwyczaić, jednak do kiepskiej precyzji prowadzenia nie. Na szybko pokonywanych zakrętach trzeba było
uważać na przechyły nadwozia. Hamulce pomimo braku ABS-u subiektywnie odznaczały się dobrą skutecznością.
Gdy kierujemy się przy zakupie ceną, kosztami eksploatacji i warunkami gwarancyjnymi, Lanos 1.4 LPG
stanowi kuszącą propozycję. Decydując się na jego kupno, trzeba pogodzić się, że jeździmy autem o
przeciętnych osiągach (15 s do 100 km/h) i praktycznie bez żadnego wyposażenia.
Na podstawie artykułu Janusza Borkowskiego (AŚ 44/2000).
Poniżej kilka zdjęć, tapet na pulpit samochodu Daewoo Lanos.
|